Kategorie: Wszystkie | BLOG | O MNIE | PORADY
RSS

BLOG

wtorek, 22 lutego 2011

Baz ubraniowych ciąg dalszy...Skoro mamy już buty, czas na sukienkę :) Bo tak najłatwiej i najszybciej - dobieranie spódnic, spodni, bluzek może stważać problem osobom mniej kreatywnym ubraniowo i nie tylko. Dlatego została wymyślona mała czarna. Pasuje do wszystkiego, można dostosowywać ją do okazji. No ale...Niby mała, niby czarna, ale jaka konkretnie...? Przede wszystkim podstawowa sprawa, coś co powtarzam podczas każdej analizy kolorystycznej - NIE DLA KAŻDEGO CZARNA!!!. Czerń jest kolorem zimy i tylko ona wygląda w niej ładnie i elegancko. Inne typy kolorystyczne powinny nosić odpowiednio - lato-grafit, jesień i wiosna - ciemne brązy. Kiedy wiosna ubierze się w czerń - wygląda smutno, cera robi się ziemista, traci blask. Jeśli będąc typem innym niż zima, zakupiłyście już czarną sukienkę - uratujcie ją dodatkami w odpowiednich kolorach.

Teraz zastanówmy się nad fasonem. Oczywiście każda sylwetka wymaga innego "opakowania", ale najbardziej uniwersalnym modelem, takim w którym wszystkie Panie się obronią, bez względu na figurę jest fason empirowy(odcinany pod biustem), z dekoltem w serek, rękawem 3/4 (lub nieco krótszymi)o długści lekko za kolano. Panie o bardzo wąskich ramionach mogą dołożyć marszczenia na rękawach lub bufki. Przykłady poniżej:


16:29, martagalka , BLOG
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 lutego 2011

Od dzisiaj, pełną parą ruszył na facebooku fanpage mojej firmy :) Dziękuję wszystkim, którzy już dali się zaprosić oraz tym, którzy w przyszłości wyrażą swoje zainteresowanie. Posty z bloga będą tam przekierowywane więc wszyscy zainteresowani mogą być na bieżąco :)

Niedawno w moje ręce wpadła książka Niny Garcii "Klasyczna setka" z pięknymi ilustracjami Rubena Toledo. Tematem przewodnim są ponadczasowe ubrania i dodatki - zawsze modne, nie starzejące się, takie które każda kobieta powinna w swojej szafie mieć. Skłoniło mnie to do refleksji nad moimi "klasykami" oraz Pań, które do mnie przychodzą po poradę. Każda z nich, właściwie bez wyjątku marzy o dwóch rzeczach:

  • własnym, niepowtarzalnym ( a przynajmniej rozpoznawalnym i pasującym do osoby) stylu ubierania
  • zebraniu w szafie zestawu ubrań - baz, w taki sposób, żeby zawsze mieć się w co ubrać, żeby wszystko do siebie pasowało i wyglądało świetnie o każdej porze dnia i na każdą okazję

Jest kilka sposobów na osiągnięcie takiego idealnego stanu w szafie a jednym z nich są wspomniane klasyki.

Zacznę od butów i na nich dzisiaj również skończę, żeby nie zanudzać :)

Baleriny, Havaiany, szpilki - to nie jedyne jakie trzeba mieć, ale nie można ich nie mieć. Baleriny uwielbiam od zawsze, kojarzą mi się z elegancją francuzek - klasycznych, szczupłych, ciemnowłosych , zawsze w ubraniach najlepszej jakości. Havaiany to moje odkrycie z czasów, kiedy jeszcze nie było ich w Polsce. Mam czarne - sa niezniszczalne, niezatapialne i niezastąpione. Suszenie Havaianów papierem toaletowym po kąpieli to moje coroczne wspomniennie z wakacji :) No i szpilki - wiadomo...Czarne do czarnych rajstop wydłużają nogi, cieliste na gołe stopy robią to samo, wszystkie pozostałe są po prostu ładne i sexowne, pod warunkiem, że nie skracamy sobie nóg paskami wokół kostki.




 

23:23, martagalka , BLOG
Link Komentarze (2) »