Kategorie: Wszystkie | BLOG | O MNIE | PORADY
RSS

BLOG

poniedziałek, 12 lipca 2010

Od pewnego czasu obserwuję polskie starsze panie, starsze czyli wszystkie po 60 - ce, może nawet te bliżej 70-ki. Niestety moje spostrzeżenia nie napawają optymizmem : workowate fasony, ponure kolory, kiepska, bazarowa jakość, trwała ondulacja ( której nazwa w dziwny sposób kojarzy się z intymną sferą życia- ondulacja, owulacja, menstruacja...).

No cóż...Pewnie wysokość emerytury nie sprzyja kupowaniu nowych ubrań, ale jednak tym wszystkim, które chciały by coś w sobie zmienić, odwiedzić H&M zamiast stoiska na bazarku, zadbać o swój wygląd, dedykuję ten wpis. Dedykuję go również tym, które chcą wystylizować swoje babcie :)

Jest kilka zasad, których trzeba przestrzegać po przekroczeniu pewnego wieku:

1. Raczej maty niż błyski

2. Dodać kolorów - nie za dużo i niekoniecznie bardzo mocnych, ale koniecznie DODAĆ - kolory potrafią odmładzać, odświeżać.

3. Workom i namiotom mówimy NIE - niezależnie od wieku strój musi mieć jakiś kształt

4. Dobrze dobrany biustonosz - piersi na kolanach nie wyglądają dobrze nawet u dwudziestolatek

5. Klasyka i elegancja świetnie się sprawdzą w każdej okazji

6. Nie bójmy się "nowoczesnych" ubrań - kobieta w podeszłym wieku ubrana w coś z nowej kolekcji ( oczywiście dobrze dobrane i wyselekcjonowane coś) wygląda młodziej.

Poniżej moje propozycje. Pierwsza dla szczupłych, druga dla bardziej puszystych pań - ubrania klasyczne z domieszką nowoczesności. Dam sobie uciąć rękę za to, że odmłodzą każdą panią na emeryturze :)

 

 

Jest kilka rodzimych przykładów eleganckich starszych pań, które nie odmładzają się za wszelką cenę a mimo to wyglądają wspaniale. Oczywiście jest wśród nich Beata Tyszkiewicz, ale również Bogumiła Wander, Krystyna Loska...

Taką stylizację można łatwo sporządzić niewielkim kosztem i nakładem pracy. Białą koszulę każda Pani w domu ma ( a jeśli nie, to w sieciówkach można niedrogo kupić), apaszki w second handach kosztują kilka złotych i są świetnej jakości), pasek koniecznie w jednym z kolorów "pożyczonych" z chusty.

Jeszcze inspiracje zza granicy - jak patrzę na dwie panie ze zdjęcia poniżej, sama chciała bym się już zestarzeć :) A może nie tyle już co TAK się zestarzeć- elegancko, z klasą, po prostu pięknie :)


18:54, martagalka , BLOG
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 lipca 2010

Idealny styl ubierania dla mężczyzny? Moim zdaniem niechlujna elegancja, lekka ignorancja w sprawach mody, pewien rodzaj szorstkości i niechlujstwa. Oczywiście każda z tych rzeczy w odpowiednich proporcjach , dobrze wyważona. Mężczyzna nie może być przesadnie wystrojony - musi być czysty, pachnący, stylowy i męski :) To wystarczy - przesadne podążanie za modą i dbanie o wygląd nie powinno mieć miejsca. Oczywiście wskazana jest świadomość własnego ciała ( np mając brzuszek nie wkładamy koszulki w spodnie a przy krótkiej szyi nie nosimy półgolfów). Warto znać się na kolorach i mieć dobrego fryzjera, ale nie jest to równoznaczne z bieganiem całymi dniami po sklepach i salonach piękności.

Stylowy wygląd jest ważny w każdym wieku - wręcz im starszy mężczyzna, tym bardziej powinien zwracać uwagę na opakowanie - nie bać się kolorów, kupować rzeczy dobrej jakości, używać dobrych perfum i nosić w kieszeni odświeżacz do ust a nawet czasem go używać. Poniżej wklejam kilka zdjęć, które mnie zainspirowały. Chciała bym widzieć jak najwięcej takich przykładów na naszych ulicach - moda rozumiana na męski, nieskomplikowany sposób :)



Na zdjęciu poniżej przykład  na rozweselenie prostych zestawów - zajmuje niewiele czasu a wygląda nie tak banalnie jak zwykła koszula i marynarka.




11:51, martagalka , BLOG
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 lipca 2010

Do napisania tego posta skłonił mnie blog www.dobranocpchlynanoc.pl . Wpadłam na niego przypadkiem i wcale nie dlatego, że sama jestem posiadaczką chłopca lat 3 :)

Od kiedy sięgam pamięcią starałam się znaleźć dla dziecka ubrania i elementy aranżacji wnętrza, które nie były by multikolorowym chłamem w samochodziki, pajacyki tudzież inne atrybuty kilkuletniej męskości (batman, spiderman, buzz astral, ben 10 - wtajemniczeni wiedza o co chodzi ;)) Niestety w naszym kraju pokutuje jeszcze postkomunistyczny szał na kolor i znalezienie czegoś pastelowego, białego i za razem gustownego jest niełatwym zadaniem. Nie to, żebym nie lubiła kolorów. Lubię je, ale w gustownych zestawieniach, ładnie pokazane i dobrze dobrane. Niestety ciężko było by mi się przekonać do ubrania dziecka w wielobarwną masę kiczowatych paseczków, emblematów, naszywek i kiepskich tkanin.

W produkcji ubranek i gadżetów w dobrym guście przodują moim zdaniem Francuzi. Będąc ciężarną kobietą ( uwielbiam chłostać się słownie tym epitetem) poleciałam na kilka dni do Sztokholmu, gdzie znajoma obdarowała mnie kocykiem i dwoma parami śpioszków marki petit-bateau. Rzeczy były proste, przepiękne i doskonałej jakości. Cały wizerunek tej firmy jest dla mnie bosko idealny :)

Dzisiaj czytając wspomnianego bloga odkryłam kilka innych wspaniałych sklepów dla dzieci ( petit bateau produkuje też "dorosłe" ubrania). Zainteresowanych odsyłam do źródła :)

Ubrania to jedno, pokój dziecięcy drugie. Nasz niestety nie jest taki jak sobie wymarzyłam, ale jak patrzę na zdjęcia wszystkich pięknych pokoików to mam ochotę na zmiany ...


Tym co mnie urzekło na wspomnianym blogu chyba najbardziej była dziecięca sesja piżamowa. Ubrania jedne podobają mi się bardziej, inne mniej, ale przewspaniały jest po pierwsze pomysł na ich pokazanie a po drugie klimat zdjęć - ciężkie, letnie powietrze, świeży zapach ubrań wietrzących się cały dzień na sznurku, komary i hałasujące świerszcze. Przypominają mi się dziecięce lata, spędzane na przedmieściach. W wakacje biegałam z siostrą i bratem do późnych godzin wieczornych w piżamach totalnie olewając rodziców krzyczących, że "wybrudzimy się po kąpieli". Mieliśmy wtedy najwięcej pomysłów na zabawy. Albo nocowaliśmy w namiocie rozstawionym pięć metrów od domu, z którego kiedy tylko zgasły światła uciekaliśmy do swoich łóżek, bo każde z nas bało się czegoś innego - ja zjawy, Dominik złodzieja a Monika sama już nie wiedząc czego się bać, uciekała dla towarzystwa. Piękne wspomnienia wywołane przez piękne zdjęcia :)



23:08, martagalka , BLOG
Link Dodaj komentarz »
sobota, 19 czerwca 2010

Niedawno wzięłyśmy udział w wernisażu Iwony Lis - artystki projektującej biżuterię. Nasza rola polegała na przeprowadzaniu kilkuminutowych metamorfoz na Paniach, które przyszły. Zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania. Myślałyśmy, że uczestniczki będą zawstydzone, ale od razu ustawiła się kolejka i tak zostało już do samego końca. Ja proponowałam odpowiednie kolory i bizuterię do typu kolorystycznego ( to te chusty, które są widoczne na zdjęciach) a Marianka wykonywała szybkie makijaże.

Było sporo zaskoczeń i radości, Marianka jak zwykle zawierała liczne znajomości i przyjaźnie :) a ja starałam się nad wszystkim zapanować taktycznie. Robiłam również zdjęcia co zaowocowało tym, że na żadnym nie ma mnie :) 


15:45, martagalka , BLOG
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 czerwca 2010

Wpadłam na to zdjęcie przypadkiem. Nie wiem czy jest to kreacja okrzyczana czy nie, ale ja nigdy przedtem jej nie widziałam . Teraz, kiedy zobaczyłam absolutnie się zakochałam. Podoba mi się wszystko - krój sukienki, kolor, kolor ust, fryzura, moje ulubione połączenie z ciężkim, męskim paskiem ( sama taki posiadam, po dziadku, ma co najmniej 30 lat), no i oczywiście cała reszta dodatków, które tak bosko (nie) pasują do reszty...Kocham...

 


22:21, martagalka , BLOG
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 maja 2010

Czym jest dla mnie moda? Moda to noszenie na zewnątrz, tego co mamy w środku. W moim przypadku jest to ciągłe dążenie do normalności, porządku, minimalizmu. To chyba trzy słowa, które codziennie pojawiają się w moim umyśle. Nieprzypadkowo podaję je w takiej kolejności. Najpierw jest potrzeba normalności - wstawania rano, chodzenia do pracy, poświęcania czasu bliskim. No ale ... Normalność to porządek - bo jak tu realizować się zawodowo kiedy bałagan na biurku? A co jest środkiem do osiągnięcia porządku kiedy wszędzie biega bałaganiący trzylatek a mąż kończy sprzątanie na stwierdzeniu "nie śmierdzi"? MINIMALIZM - wyrzucanie wszystkiego co niepotrzebne, otaczanie się jak najmniejszą liczbą przedmiotów. Tylko jak tu być minimalistą będąc równocześnie zakupoholiczką?

Tak  więc dążę sobie do tego upragnionego minimalizmu zarówno modowego jak i architektonicznego, ale nie jest to łatwe. Mój minimalizm musi być bowiem przytulny, przyjazny, ładny. A do tego nie pozbawiony przyjemności zdobywania coraz to nowszych przedmiotów. Jedne zdobywam, innych się pozbywam i moje życie toczy się w swoim torem. Torem trochę innym niż życia otaczających mnie ludzi, którzy ciągle pędzą, chcą być sławni, bogaci, lubiani...A ja chcę tylko robić to co lubię, mieć w ciągu dnia kilka minut spokoju i duuuuuuużo miejsca na małe słabości. 

Jil Sander - kwintesencja minimalizmu. W Polsce nie bardzo doceniana chyba dlatego że  miażdżąca większość Polaków woli kicz, przepych, przaśność. Pocieszające jest to, że jednak istnieje jakaś mniejszość :) a kicz i przepych kontrolowany też może być ciekawy :))

22:27, martagalka , BLOG
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 listopada 2009

No nie taka pusta ... Chciałyśmy udowodnić, że nawet kapusta potrafi być glamour.

Zdj. I. Bielecka, wizaż M. Jurkiewicz, modelka - Yve

 


21:41, martagalka , BLOG
Link Komentarze (3) »
1 ... 6 , 7 , 8